Strój farmaceuty

Ubranie jest komunikatem, podobnie jak wszystkie inne przekazy mowy ciała. Poprzez styl ubioru sygnalizujemy swoją przynależność społeczną, system wartości, poziom kultury osobistej i empatii. Ludzie, którzy liczą się z innymi, będą dbać o to, by ich wizerunek odpowiadał oczekiwaniom otoczenia.

 

autor: dr farm. Jarosław Matla

 

Wygląd zewnętrzny skłania innych do przyjęcia odpowiedniej postawy. Ubranie dyscyplinuje – tak właśnie działa na ludzi mundur, który symbolizuje wierność określonym zasadom, a nawet nieustępliwość.  Obowiązuje tu reguła wzajemności: ubiór dyscyplinuje nie tylko otoczenie, ale także nas samych. Ubranie rzutuje na nasze samopoczucie, wzmacnia wiarygodność i dodaje pewności siebie – albo wprost przeciwnie.

 

Każdemu z nas zdarzyło się odczuwać skrępowanie z powodu ubrania, niedostosowanego do okoliczności. Uczucie dyskomfortu jest widoczne dla innych ludzi, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Potwierdzeniem tego zjawiska jest następująca historia, którą przytacza John Molloy w swej książce „The New Dress for Sucess”. Opisuje tam przygodę młodego menedżera, którego wysłano na spotkanie z firmą partnerską celem podpisania starannie wypracowanej umowy o współpracy. Zadanie to wymagało krótkiej podróży lotniczej do sąsiedniego miasta i miało być czystą formalnością. Jednak w samolocie zdarzyło się, że ktoś zachlapał go kawą. Nasz bohater zakupił więc w pierwszym napotkanym sklepie jakieś mniej więcej pasujące ubranie i udał się na spotkanie, na którym jednak czuł się nieswojo. Ku jego zaskoczeniu, gospodarze zamiast sfinalizować uzgodnioną umowę zaczęli przyglądać mu się bacznie i zadawać rozmaite pytania: a kto, a co, a dlaczego. Po krótkiej naradzie zakomunikowali mu, że podjęto decyzję o odstąpieniu od umowy. To niepowodzenie kosztowało go utratę pracy. Dopiero po latach dowiedział się przypadkiem, że przyczyną klęski było złe wrażenie gospodarzy spotkania, którzy odczytali niepewność i zakłopotanie wysłannika jako przejaw złej kondycji całej firmy. Cóż – stare przysłowie mówi, że jeden obraz jest wart tysiąca słów. Ale nikt nie twierdzi, że to, co widzimy, zawsze i wiernie oddaje rzeczywistość.

 

Zawód farmaceuty jest jednym z tych, które wymagają zachowania spójności pomiędzy osobistym wizerunkiem a społecznymi oczekiwaniami. Spełniamy potrzeby pacjenta, zatem powinniśmy także odpowiadać na jego oczekiwania w zakresie wizerunku farmaceuty. Aptekarz kojarzy się z wysokim statusem społecznym, z wnikliwością, starannością, wiedzą i kompetencją. W społecznym odczuciu farmaceutę cechuje uprzejmość, rzetelność i uczciwość. Szczególna rola przypada kierownikowi apteki, który ponadto musi być wzorem wypełniania funkcji dla swych podwładnych.

 

Każdy człowiek odczuwa niekiedy pokusę podążania za modą i wprowadzenia zmian w swoim wyglądzie, które odmłodzą i upodobnią do popularnych idoli. Jednak pamiętajmy, że wygląd gwiazdy estrady jest dobry tylko dla gwiazdy estrady. Oczekiwania pacjentów są zupełnie inne.

 

Tę tezę potwierdzają liczne badania opinii pacjentów. Jedno z nich zostało przeprowadzone przed pięciu laty przez „Journal of Pharmacy Practice”, cenione amerykańskie czasopismo dla praktyków farmacji. Wnioski można streścić następująco: pacjenci oczekują od aptekarza ubioru formalnego: koszula z krawatem, garniturowe obuwie, biały fartuch, identyfikator z nazwiskiem – żadnych dżinsów, tenisówek i tatuaży. Te same rygory dotyczą pań farmaceutek: nie zaleca się mini spódniczek, letnich sukienek z głębokim wycięciem,, „t-shirtów” i „tank topów”.

 

Krótko mówiąc ubiór w stylu „fancy” to nie jest recepta na sukces w zawodzie aptekarza. Dlatego na zakończenie posłużymy się autorytetem Theresy May, znanej ze swego zainteresowania ubiorem, a butami w szczególności. Przed laty pani premier wybrała się pewnego razu na konferencję Partii Konserwatywnej w szpilkach o tygrysim wzorku. Przykuły one uwagę dziennikarzy i stały się obiektem stałego zainteresowania prasy, przewyższającego treść wystąpień i decyzji politycznych. Była to ważna lekcja dla pani premier, toteż w czasie pełnienia funkcji ministra ds. równości i kobiet stwierdziła, że „tradycyjne, typowe dla płci zasady ubioru znamionują profesjonalizm w miejscu pracy”.