Uniform farmaceuty

Dawno już dowiedziono, że biały fartuch farmaceuty nie pełni funkcji ochronnej, pomijając rzecz jasna pracę w recepturze. Jest przede wszystkim oznaką naukowego statusu, przynależności do branży medycznej i autorytetu.

 

autor: dr farm. Jarosław Matla

 

Niedługo minie pół wieku od wydania bestsellera „Ubranie dla sukcesu” („Dress for Success”) autorstwa słynnego, amerykańskiego specjalisty od wizerunku, Johna T. Molloya. Jakimś dziwnym trafem żadna z jego książek nie została przetłumaczona na polski. Oryginalne wersje anglojęzyczne też nie są u nas przesadnie popularne. Molloy wydał m.in. „Kobiecy ubiór dla sukcesu” („Women’s Dress for Success”) i poradniki rozwoju kompetencji osobistych pt. „Jak gruntownie opanować konkurencję i mieć z tego przyjemność” („How to Work the Competition into the Ground and Have Fun Doing it”) oraz „Molloya życie dla sukcesu” („Molloy’s Live for Success”). Napisał nawet swego rodzaju przewodnik matrymonialny pt. „Dlaczego mężczyźni żenią się z tymi, a nie innymi kobietami: fascynujące badanie, które pozwoli ci wylądować u boku wymarzonego męża” („Why Men Marry Some Women and Not Others: The Fascinating Research That Can Land You the Husband of Your Dreams”). Niemniej światową sławę przyniosły mu książki na temat roli ubrania w kształtowaniu wizerunku profesjonalisty. Pójdźmy więc jego śladem i porozmawiajmy o ubiorze farmaceuty w aptece.

 

Pierwsze, co nasuwa się automatycznie, to pytanie o sens noszenia białego fartucha aptecznego. Nosi on także nazwę kitel lub – niegdyś, zwłaszcza w Małopolsce – chałat. Po angielsku może nieco lepiej, „biały płaszcz” („white coat”), ponieważ, istotnie, przypomina go długością i zapięciem z przodu.

 

Tradycja noszenia białego uniformu w zawodach związanych z ochroną zdrowia sięga stu lat. Początkowo chodziło o funkcję ochronną, która w sumie okazała się wątpliwa. Paręnaście lat temu mikrobiolodzy dowiedli, że fartuch może być siedliskiem i transporterem chorobotwórczych drobnoustrojów, takich jak penicylinooporny gronkowiec złocisty. Z tego powodu amerykańskie i brytyjskie organizacje medyczne były o krok od decyzji o zakazie stosowania w szpitalach kitli z długimi rękawami. Jednak bardziej drobiazgowe badania wykazały, że długie rękawy nie zwiększają ryzyka infekcji, więc dano spokój. Może to wygląda na żart, ale tak rzeczywiście było.

 

Tak czy owak biały fartuch farmaceuty nie pełni funkcji ochronnej, pomijając pracę w recepturze. Pozostaje więc szukać innych uzasadnień.

 

Biały kitel jest oznaką naukowego statusu i przynależności do branży medycznej. Na wydziałach farmaceutycznych całego świata celebruje się rytuał białego fartucha, symbolizujący przystąpienie do cechu wtajemniczonych. Zwyczaj ten dotarł także do polskich uczelni, na których adepci farmacji, podobnie jak pozostałych wydziałów związanych z ochroną zdrowia, otrzymują biały fartuch w uroczystym akcie pasowania na studenta.

 

I tu dochodzimy do kolejnej funkcji białego uniformu, którą jest wyróżnienie, zaznaczenie przynależności i zasygnalizowanie autorytetu. W większości polskich aptek nie ma problemu z określeniem, po której stronie aptecznej szyby stoi farmaceuta. Nawiasem mówiąc istnieją dowody, że szyby w ekspedycji przynoszą więcej szkody niż pożytku. Dlatego nowoczesne aranżacje aptek zapewniają otwartą przestrzeń bez bariery pomiędzy aptekarzem, a pacjentem. Ale nawet w tradycyjnie umeblowanej aptece farmaceuta wychodzi niekiedy zza pierwszego stołu – na przykład podczas udzielania konsultacji. W takiej sytuacji zaznaczenie, kto jest kto, może być przydatne.

 

Biały uniform bywa także traktowany jak symbol reprezentacji, toteż w niektórych aptekach szefostwo oczekuje od personelu noszenia fartucha dla zaznaczenia przynależności do zespołu i firmy.

 

Insygnia władzy mają budzić respekt, co w konsekwencji może wywołać pewien rodzaj stresu z typowymi następstwami psychofizycznymi. Dlatego coraz częściej słychać głosy farmaceutów, że zwyczajny, formalny strój biznesowy jest lepszy niż biały fartuch. W odróżnieniu od niego garnitur nie wytwarza sztucznej bariery, tak bardzo szkodliwej dla otwartej komunikacji z pacjentem.

 

Od dawna znany jest tzw. „efekt białego fartucha”, czyli reakcja pacjenta na biały uniform pracownika medycznego, związana z nagłym wzrostem ciśnienia krwi. Reakcja ta jest szczególnie wyraźna u osób z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą i u kobiet w ciąży. Niektóre źródła wskazują, że „nadciśnienie białego fartucha” może dotyczyć nawet 20% wszystkich pacjentów.

 

Trzeba zaznaczyć, że „efekt białego fartucha” wywołują raczej medycy zabiegowi, a nie personel aptek. Farmaceuta natomiast powinien brać pod uwagę naukowe dowody, że biały fartuch budzi znacznie większe zaufanie pacjenta, niż strój codzienny, nawet elegancki.