Praca dla farmaceuty

Czasy, kiedy pracodawcy mogli przebierać w kandydaturach magistrów farmacji, dawno temu minęły. Rynek pracy dla farmaceutów przestał być rynkiem pracodawcy, a stał się rynkiem pracobiorcy. W obecnej dobie do rzadkości należą sytuacje, gdy liczba odpowiednich kandydatur wielokrotnie przewyższa zapotrzebowanie.

 

autor: dr farm. Jarosław Matla

 

Magistrowie farmacji są wchłaniani nie tylko przez rodzimy rynek aptek. Ogromny potencjał chłonny maja także apteki w Europie Zachodniej, szczególnie atrakcyjne dla świeżych absolwentów farmacji. Decydując się na wyjazd zyskują oni doświadczenie z inną organizacją pracy i rolą farmaceuty w zróżnicowanym kulturowo społeczeństwie, choć farmaceuci, pytani o powód decyzji o wyjeździe, najczęściej wskazują na wyższe zarobki.

 

Rosnące zapotrzebowanie na farmaceutów

Rynek pracy dla magistrów farmacji najprawdopodobniej czekają dalsze, dynamiczne zmiany, których konsekwencją będzie coraz większa konkurencja o pracownika. Oto niektóre z nich:

  • Wzrost liczby dużych aptek sieciowych. To zjawisko nie jest polską specyfiką: występuje powszechnie i nasila się na całym świecie. Najbliższa przyszłość zweryfikuje zarówno obawy, jak i nadzieje. Pewne jest natomiast, że konsolidacja aptek nie spowoduje bezrobocia.
  • Rozszerzanie zakresu opieki farmaceutycznej w aptekach ogólnodostępnych, co oznacza kolejne, pracochłonne zadania. Na dzień dzisiejszy wskaźniki nieprzestrzegania przez pacjentów zaleceń lekarskich są zatrważające, a skutki kosztowne – zarówno w sensie finansowym, jak i w aspekcie analizy farmakoekonomicznej. Do zadań farmaceuty, zapewniających zgodność z zaleceniami, dojdzie przygotowywanie indywidualnych dawek leków. Pracochłonność przeciętnej usługi farmaceutycznej będzie wzrastać, wymuszając zwiększenie obsady.
  • Wzrost liczby i rozszerzenie funkcji aptek szpitalnych, które już dziś odpowiadają za ok. 1/6 rodzimego rynku leków. Mimo to wskaźniki względnej liczebności fachowego personelu należą do najniższych w Europie. Zwiększanie zatrudnienia jest nieuniknione, zwłaszcza, jeśli uwzględnimy wprowadzenie pełnozakresowej opieki farmaceutycznej także w lecznictwie zamkniętym. Większość zakładów opiekuńczo-leczniczych, takich jak domy pomocy społecznej, domy dla przewlekle chorych i hospicja nie ma w swej strukturze apteki, choć opieka farmaceutyczna jest tam pożądana bardziej, niż gdziekolwiek. Liczba wakatów w sektorze farmacji szpitalnej będzie wzrastać, jak to ma miejsce w innych krajach Europy. Według raportów Królewskiego Towarzystwa Farmaceutycznego brytyjskim aptekom szpitalnym od lat doskwiera kilkunastoprocentowy niedobór zarówno farmaceutów, jak i techników farmacji.
  • Należy liczyć się także ze wzrostem zapotrzebowania na farmaceutów ze strony aptek zakładowych, podległych resortom sprawiedliwości i obrony narodowej. Jakkolwiek są one obszarem niszowym, to jednak mają swój udział zarówno w rynku leków, jak i rynku pracy.

 

Powiększyć zespół czy poprawić efektywność?

Wróćmy zatem do tezy postawionej na początku: rynek pracy dla farmaceutów należy do pracobiorcy, a zdobycie nowego pracownika jest trudne. Jeśli celem rekrutacji jest niezbędne wypełnienie wakatu – nie ma innej opcji. Ale jeśli pragniemy zwiększyć efektywność apteki by podołać wyzwaniom, zadajmy sobie wpierw pytanie, czy jest to rzeczywiście niezbędne? Wielu aptekarzy wkłada ogromny wysiłek w utrzymanie składu i zwiększenie sprawności zespołu. W zamian pracownicy apteki traktują ją jak swoje miejsce na ziemi, ponieważ mają poczucie własnej roli i mogą rozwijać swe kompetencje. W sieci napotkałem znamienną i budującą wypowiedź właścicielki apteki, którą zapytano, czy nie obawia się, że wyszkoleni przez nią farmaceuci odejdą, gdy poczują wzrost swej wartości na rynku pracy. Pani magister odpowiedziała: „A co będzie, jeśli ich nie wyszkolę, a oni zostaną?”.