Rozwój osobisty kierownika apteki – cz. 3

shutterstock_96040256

W dwóch poprzednich odsłonach artykułu przedstawiłem korzyści płynące z rozwoju osobistego kierownika apteki. Sięgnąłem przy tym po metodologię odnoszącą się do cech temperamentu zgodną z klasyfikacją Hipokratesa. Wiemy już, że dla choleryków i sangwiników bardziej efektywnymi strategiami osobistego wzrostu są te oparte o dynamikę, ruch, zmianę i doświadczenie. A jak owa kwestia przedstawia się w odniesieniu do flegmatyków i melancholików?

 

autor: Jacek Olszewski
trener/coach

 

Jak zapewne się Państwo domyślają dla przedstawicieli tych dwóch temperamentów stres związany z interakcjami międzyludzkimi, sytuacje zaistniałe w niekomfortowych warunkach, szybkie tempo przekazywania coraz to nowych informacji oraz osobiste doświadczenia nie stanowią najskuteczniejszej dostępnej strategii. Zarówno flegmatyk jak i melancholik zdecydowanie lepiej czują się w warunkach, w których mogą poddać spokojnej analizie to, czego właśnie się uczą. Zamiast ciągłej rewolucji wolą oni przechodzić łagodną ewolucję z jasno określonymi krokami milowymi oraz efektem końcowym, określonym w czasie. Kierownik flegmatyk lub melancholik bardziej skorzystają z wykładowej formy szkoleń opartych o merytoryczną dyskusję. Chętniej sięgną do materiałów i książek. Ze względu na wysoki poziom cierpliwości, poukładania i systematyczności odnoszą większe sukcesy w projektach długofalowych. Na polu aptecznym łatwiej będzie im nauczyć się produktów, receptur i szybciej opanują rozliczanie recept, podczas gdy choleryk i sangwinik większe sukcesy osiągną na polu zarządzania i negocjacji z przedstawicielami handlowymi. Przekonywanie lub wręcz zmuszanie flegmatyków czy melancholików do korzystania ze strategii rozwoju osobistego opartego o dynamiczne metody może u nich spowodować szybkie zniechęcenie i w konsekwencji zaniechanie dalszych działań.

 

Codzienny trening, czyli obserwuj siebie i swoje reakcje

Zarówno w przypadku dynamicznej jak i statycznej pary temperamentów bardzo ważne jest uświadomienie sobie, jaka droga rozwoju osobistego będzie dla nich najbardziej skuteczna. By jednak dokonać takiego wyboru, warto przede wszystkim poznać siebie i przyjrzeć się swoim reakcjom w sytuacjach, w których czujemy się dobrze oraz takich, w których odczuwamy dyskomfort. Już samo zwiększenie świadomości swoich zachowań i odczuć to duży krok w samorozwoju. Nazwałbym go nawet fundamentem rozwoju osobistego, ponieważ dzięki niemu podnosimy skuteczność zwiększania innych umiejętności. Kiedy kierownik apteki uświadomi sobie już swój temperament, będzie potrzebował jeszcze wzmocnić swoją asertywność w stosunku do otoczenia i jego oczekiwań. Rozwój osobisty, jak sama jego nazwa wskazuje, jest osobisty, a więc powinien wynikać z własnej chęci zbudowania lepszego siebie, a nie z potrzeby zaspokojenia oczekiwań, współpracowników, znajomych czy rodziny. Dotyczy to nie tylko kierunku rozwoju, ale i wyboru jego formy. To, że większość znajomych aptekarzy np. jeździ na nartach, nie oznacza, ze my także musimy to robić. To, że nasi współpracownicy uczą się języka obcego metodą ekspresową, nie znaczy, iż i dla nas będzie ona najlepsza. Przykłady można by mnożyć.

 

Modelowanie? Dlaczego nie, skoro może służyć mojemu rozwojowi!

By ułatwić sobie drogę rozwoju, warto przyjrzeć się jeszcze jednemu zjawisku. Wiele badań pokazuje bezsprzecznie, iż najlepiej czujemy się w towarzystwie osób o podobnym zakresie zainteresowań, o podobnym sposobie działania, mówienia. Krótko mówiąc – podobieństwa przyciągają się. Co za tym idzie, znacznie szybciej zaufamy i będziemy mieli ochotę modelować taką osobę, która wydaje nam się bliższa. O regule sympatii bardzo dużo pisał prof. Cialdini. Idąc jego tokiem myślenia, jakie efekty moglibyśmy odnieść, gdybyśmy znaleźli osobę, która mogłaby być dla nas punktem odniesienia i wzorem do naśladowania? Kiedy świadomie pragniemy rozwijać się w wytyczonych kierunkach, dobrze jest odnaleźć takiego modela, osobę, która nam imponuje, i z którą chętnie byśmy się utożsamiali. Obserwowanie, jak działa i słuchanie tego, co mówi, będzie dla nas czystą przyjemnością i może stanowić istotny bodziec programujący nas do ważnych dla nas zmian. Jednocześnie wybierając sobie wzór do naśladowania starajmy się, by był on zgodny z naszym temperamentem. W przeciwnym razie możemy się zbyt łatwo zniechęcić i w ogóle zaprzestać samorozwoju.

 

Na zakończenie wrócę jeszcze do słów Goethego: „Kto się nie rozwija, ten się cofa”. W XXI w., rozwój stał się niejako koniecznością, dlaczego więc nie rozwijać się przyjemnie, zgodnie z własnym temperamentem? Ponadto kto chciałby znaleźć się w sytuacji, kiedy uświadomi sobie, że na to, o czym zawsze marzył, jest już za późno?…