Uskrzydlenie, czyli jak poczuć „flow” w pracy?

Każdy właściciel czy kierownik apteki marzy o tym, by praca przynosiła mnóstwo satysfakcji, przyjemności, a jednocześnie była źródłem dobrego dochodu. Duża część z nas chce wykonywać swoją pracę lepiej, nie przepracowując się nadmiernie, by mieć jeszcze siłę na czerpanie przyjemności z życia. Stan, w którym tak bardzo angażujemy się w daną czynność, że wszystko inne przestaje się liczyć nazywamy „flow”. Polskim odpowiednikiem określenia „flow” jest przepływ lub uskrzydlenie.

 

autorka: Anita Gałek
trener/coach ICF

 

Pojęcie te stworzył i upowszechnił Mihaly Csikszentmihalyi, amerykański badacz szczęścia. Ten pochodzący w Węgier uczony próbował odpowiedzieć sobie na pytanie, jak pracować i zarabiać, nie tracąc jednocześnie radości z życia. Odkrył, że naszej aktywności może towarzyszyć uniesienie, satysfakcja, a czasem nawet ekstaza. I chodzić tu może zarówno o aktywność zawodową jak i prywatną.

 

Ważne jest to, iż Csikszentmihalyi podkreśla, że na odczuwanie „flow” nie wpływa ani wykształcenie, ani pozycja społeczna. Ten stan dostępny jest zarówno dla wynalazców, naukowców jak i robotników. Myślę, że każdy z nas może teraz przywołać w swojej pamięci moment, w którym przez godzinę udało nam się zrobić tyle, na co zwykle potrzebujemy dnia. Po takiej czynności zamiast zmęczenia czujemy entuzjazm i satysfakcję.

 

Należy mieć świadomość, że poczucia „flow” nie otrzyma się w prezencie za darmo. To stan, któremu towarzyszy wysiłek, to nagroda za trud włożony na wyjście poza strefę swego komfortu. Zatem, jeśli chcemy poczuć stan przepływu, nie możemy szukać ciągle wymówek. „Uporządkuję szuflady w mojej aptece, ale ciągle jest tylu pacjentów, że nie mam czasu.” „Zmienię ekspozycję za pierwszym stołem, ale nie wiem, czy będzie ona odpowiednio dobra.”

 

A jak stan flow wyjaśnić można od strony neurobiologicznej? Co dzieje się w naszym mózgu podczas odczuwania stanu przepływu?

 

Badania wykazały, że podczas stanu „flow” mózg osiąga optymalną wydolność. Dzieje się tak z uwagi na zwiększoną harmonię neuronalną. Obwody niezbędne do realizacji danego zadania są w stanie podwyższonej aktywności. Pozostałe zostają wyłączone, wyciszone. W ten sposób organizm wyłącza się na odczuwanie bodźców, które w danym momencie są nieistotne. Mózg dostosowuje się bardzo precyzyjnie do danej chwili. W takim momencie, kiedy nasz mózg znajduje się w najwyższej koncentracji, wykonujemy daną czynność na najwyższym dla nas poziomie. Stąd też wówczas poczucie, że czas płynie niepostrzeżenie.

 

Pojęciem „flow” zajął się również Maciej Bennewicz, autor książki „Coaching, kreatywność, zabawa”. Wyróżnia on dwa rodzaje „flow”: czarne i białe.

  • czarne „flow” – uzależnia, szkodzi, sprawia, że koncentrując się na jednej aktywności, inne sfery życia ponoszą straty lub stają się wręcz nieważne;
  • białe „flow” – oddziałuje motywująco, daje satysfakcję i otwiera możliwości na inne aktywności, poszerza horyzonty intelektualne, jego następstwem jest poczucie celowości i sensu.

 

Można tu użyć porównania, że białe „flow” ma się do czarnego flow tak jak pasja do obsesji. Jak widać, pojęcie „flow” ma różne odsłony.

 

Praca, która może dać nam poczucie „flow”, to ta zgodna z naszymi wartościami etycznymi. Warto zatem zastanowić się nad tym, co może być barierą w odczuwaniu „flow” w pracy? Wiedza ta może być niezwykle przydatna dla menedżera, który zarządza zespołem farmaceutów. Kwestię tę przeanalizujemy dokładnie w kolejnej odsłonie artykułu. Serdecznie zapraszam do lektury!