Chwalić czy nie chwalić? A jeśli tak, to jak? – cz.1

Chwalenie łatwo porównać do klocków. Kiedy połączy się je w odpowiednie bryły, można stworzyć spektakularne obiekty. Tak jak pojedyncze pochwały zbierane dzień po dniu mogą kształtować pracownika i budować w nim pewność siebie, przywiązanie do miejsca i otaczających go ludzi.

 

autor: Jacek Olszewski
trener/coach

 

Zapraszam Państwa do krótkiego ćwiczenia. Cofnijcie się na moment do swojego dzieciństwa. Przypomnijcie sobie czas, kiedy zrobiliście coś, z czego byliście bardzo dumni. Teraz zastanówcie się, co miało największy wpływ na to, że przeżywaliście tę dumę? Jak dostaliście upragnioną „5” z przedmiotu, który był dla Was trudny. Jak zdobyliście ważne miejsce w rozgrywkach sportowych albo mimo ogromnego stresu z pamięci powiedzieliście wiersz na akademii w przedszkolu. A co wydarzyło się później? Czy Wasi Rodzice, Opiekunowie, Dziadkowie byli z Was dumni? Przeżywali to w ciszy, czy raczej dali Wam odczuć, że są z Was dumni? Może tylko poklepali Was po ramieniu, a może do znudzenia pokazywali Wasze zdjęcia na imprezach rodzinnych? Mogę się założyć, że jednym z głównych czynników podtrzymujących w Was uczucia dumy było uznanie osób, na których Wam zleżało.

 

Dlaczego tak jest, że mając 18-miesięczne dziecko zachwycamy się każdym najmniejszym jego osiągnięciem, nawet jeżeli jest to poprawnie wypowiedziane słowo albo śmieszny fikołek? Przyzwyczajamy dzieci od urodzenia do pewnego rodzaju oczekiwania na wyraz aprobaty i uznania, a potem z wiekiem coraz trudniej jest nam chwalić, pomimo iż osiągnięcia stają się relatywnie większe.

 

Skąd się bierze taka sytuacja? Chociaż tego nie lubię, odwołam się do trudnych czasów minionej epoki. Przez kilkadziesiąt lat różnice w społeczeństwie pracującym pomiędzy szeregowym pracownikiem, a przełożonymi były nieznaczne. Jeżeli ktoś chciał się wybić, pokazać, co potrafi, dać z siebie więcej niż inni, po pierwsze nie opłacało się to, a po drugie otoczenie sprowadzało go natychmiast do szeregu. I to jedno z podstawowych uwarunkowań kulturowych, przez które tradycja chwalenia za osiągnięcia w naszym kraju jest stosunkowo słaba.

 

Z drugiej jednak strony, o czym pisałem już w innym cyklu artykułów, coraz większą część rynku pracowników, w tym również farmaceutów, zagospodarowują pokolenia Millenium oraz Z. Pokolenia te wychowane w odmiennym systemie zachowały w sobie znacznie silniejszą, iście dziecięcą potrzebę bycia chwalonym. I nie mam tu absolutnie na myśli długoterminowych nagród, premii rocznych ani uznania tzw. wysługi lat. Żeby zrozumieć chęć zdobywania natychmiastowych pochwał, warto krótko przyjrzeć się tylko jednemu czynnikowi kształtującemu najmłodsze pokolenia. Jest nim natychmiastowy dostęp do informacji oraz natychmiastowa reakcja na bodźce zewnętrzne. Dobrym przykładem są portale społecznościowe, gdzie publikacja czegokolwiek spowodowane jest potrzebą uzyskania laików. Jeśli ich nie ma, osoby bardzo często zastanawiają się, czy wszystko jest z nimi ok. Jak pokazują badania, brak laika jest interpretowany jako własna niedoskonałość. Ta zasada dla najmłodszych pracowników obowiązuje również w świecie rzeczywistym.

 

Okazywanie uznania spektakularnym osiągnięciom wydaje się oczywiste, dlatego chcę podkreślić, że nie mam na myśli takich działań. Kiedy farmaceuta w ekspresowym czasie sprzeda daną partię preparatów i osiągnie o 50% lepsze efekty niż pozostałe osoby z zespołu, to powód do uznania jest jasny i klarowny. Tutaj, mam nadzieję, praktycznie każdy kierownik wykaże się umiejętnością chwalenia, aby dać odczuć danej osobie, że jest z niej dumny. A co z chwaleniem za sprawy o drobniejszej wadze?

 

Kiedy, dla przykładu, zlecacie osobie posegregowanie dokumentów albo równe poukładanie preparatów? A kiedy osoba o zmyśle artystycznym pięknie i z wyczuciem przystroi aptekę na święta? A kiedy bardzo nieśmiały farmaceuta po szkoleniu przełamie się i zaproponuje pacjentowi dodatkowy preparat – zauważacie to i nagradzacie dobrym słowem?

 

Wiemy już, skąd bierze się potrzeba bycia chwalonym. Pora na odrobinę statystyki i wiedzy naukowej w ujęciu praktycznym. Zapraszam do lektury kolejnej części artykułu nt. udzielania pochwał.